Rozdział 16
Negocjacje
soundtrack: Eminem survival
- Zrób to dla mnie. Powiedział obojętnym głosem, ale spojrzenie jakie przy tym otrzymałam upewniło mnie, że naprawdę mu na tym zależy.
- Dlaczego? Zapytałam bezlitośnie, wiedząc,że zwierzenia nie są jego mocną stroną.
- Bo chcę żebyś tam była! Wyrzucił ręce w górę pokazując swoja frustrację.
- Nie krzycz na mnie! Odpowiedziałam gniewnie przechodząc obok niego i wychodząc z pokoju.
- Kurwa Ele. Syknął chłopak idąc za mną. - Możemy pogadać spokojnie? Zapytał z wymuszonym spokojem.
Czułam się wytrącona z równowagi.- Ile jeszcze będziesz walczył? Aż ktoś poturbuję Cię, tak, że nie będziesz już w stanie? Czy wtedy, kiedy Cię złapią i wrzucą do więzienia za udział w nielegalnym procederze? A może jak będziesz na tyle stary, że nie utrzymasz się na ringu, co? Kiedy dotrze do Ciebie, że to nie ma przyszłości? Zapytałam bezradnie odwracając się w jego stronę.
Stał oparty barkiem o ścianę, jego nogi były skrzyżowane a wzrok zimny. Wydawał mi się teraz taki obcy, jakby nie zostało w nim nic z chłopaka tulącego mnie w nocy. Jakby był zupełnie kimś innym, to bolało. Dzieliły nas metry, ale czułam jakby to były kilometry, jakby odciął się ode mnie, odgrodził murem nie do przeskoczenia.
- Ty tego nie zrozumiesz, masz pieniądze i perspektywy. Odezwał się zimnym i płaskim głosem.
Zabolało. Wiem, że mam sto razy lepiej niż oni, moi rodzice płacą mi za naukę i mogę na nich liczyć, nie wychowałam się na ulicy.
- Czemu nie pytasz o to Frei? Jak długo ona będzie pracowała w nocnym klubie, aż ktoś ja potnie, albo zgwałci jak będzie wracała nocą do domu? Aż ja wyrzucą bo nikt nie lubi starych barmanek?
Jego pytanie odbiło się od ścian mieszkania. Zastanawiałam się nad tym wiele razy. Bałam się ją spytać.
- To nie to samo. Broniłam się słabo.
- Loki się ściga, ja i Han walczymy, dobrze wiesz jak wygląda tu życie, albo sobie radzisz, albo kończysz w slamsach, nie mając co jeść i wydając grosze na najtańszy alkohol. Ja już tak żyłem Ele, nie wrócę tam. Ból w jego głosie i zmarszczone brwi, sprawiły, że zapiekły mnie oczy. Skrzyżował ramiona i widziałam napięte mięśnie. Zaślepiła mnie jego siła, myślałam tylko o sobie, a co jeśli mnie tam potrzebował? Nie mógł liczyć na wielu naprawdę bliskich na walkach, może chciał, żeby ktoś na niego czekał. Tylko ja naprawdę nie chcę widzieć jak on prawię zabija kolejną osobę, nie mogę. Czasem wciąż śni mi się twarz tego chłopaka, a najgorsze, że Cein nie ma wyrzutów sumienia, nawet cienia wyrzutów sumienia.
- Ale to jest złe. Wyszeptałam niepewnie, zła za płaczliwe tony w moim głosie.
- Każdy, kto decyduję się na walkę, zdaję sobie sprawę z niebezpieczeństwa, Niunia. To nigdy nie są niewiniątka. Wyjaśnił trochę się rozluźniając. - Nie musisz oglądać całej walki, po prostu tam bądź.
Pierwszy raz od początku naszej znajomości, to on potrzebował mnie, nie na odwrót. Bez dłuższego zastanowienia podbiegłam do niego rzucając się w jego ramiona, był zdziwiony, ale zdążył mnie podtrzymać.
- Przyjdziesz? Zapytał zanim mnie pocałował.
- Przyjdę.
Oplotłam nogami jego talie i oddałam pocałunek najmocniej jak potrafiłam. Cein oddalił się od ściany, bez problemu mnie unosząc i ruszył w nieznanym dla mnie kierunku. Chciałam go przytulać i całować, wymazać naszą rozmowę z pamięci. Później będę się martwiła walką i moralnością, teraz chcę go pocieszyć, pocieszyć siebie. To przecież niewiele. Znaleźliśmy się na jego łóżku, byłam przyciśnięta do poduszki i jego torsu. Unosił się nade mną, stykały się czubki naszych głów. Widziałam w jego oczach czułość, to był rzadki widok.
Jego usta pociągnęły za moją dolną wargę, całowaliśmy się chwilę, czule i delikatnie, a jednocześnie jakby palił nas ten sam głód.
Zadzwonił jego Mobil, całkiem niszcząc chwilę, jakby zabijając cały nastrój.
- No odbierz. Mruknęłam odrywając się od jego ust.
Moje własne pulsowały jeszcze po pocałunku, miałam wrażenie, że zawsze będę czuła na sobie jego wargi, jakby odcisnął na mnie ślad. Pociągnął za moje usta ostatni raz zanim się podniósł i zabrał z podłogi urządzenie.
- No? Rzucił do słuchawki, a później na chwile zapadła cisza.
Oparłam się o ścianę i podciągnęłam pod brodę kolana, otulając się nogami, było mi błogo. Na zewnątrz padał deszcz, słyszałam obijające się o dach, ciężkie krople, robiło się chłodno, ale ja czułam się jak wewnątrz ciepłej chmurki. Jakbym miała się już nigdy nie poruszyć, umarłabym z uśmiechem na ustach. Znów byłam w nim zakochana jak wtedy, nawet bardziej. Tamto zauroczenie wyewoluowało, stało się czymś, głębokim, idealnym i nieodwzajemnionym.
- Będę musiał pojechać po Hana, samochód mu się rozsypał gdzieś na drodze. Odezwał się Cein, jakby nie poruszony tym co dla mnie było kawałkiem nieba.
- Ok, przy okazji odstawisz mnie do domu. Powiedziałam starając się ukryć rozczarowanie.
Wstałam leniwie, ale wyraz twarzy Cein zatrzymał mnie w miejscu.
- Nie, ja szybko obrócę, zostań tu i niszcz moją prywatność, jak zawsze. Powiedział trochę rozgorączkowanym głosem.
Uśmiechnęłam się do niego ciepło. - Daj spokój, i tak już późno.
- Nie ma szans, Niunia, zaraz jestem. Powiedział błagalnym głosem i pocałował mnie szybko, niemal wybiegając z domu.
Rozejrzałam się po pomieszczeniu zmieszana, wyjęłam z kieszeni pomięty Mobil i podłączyłam do głośników. Muzyka huknęła tak głośno, że musiałam się cofnąć, ale lubiłam te głośność. Niektórym piosenek trzeba słuchać głośno, inaczej tracą swój urok.
Rozłożyłam się na materacu, machając nogami w górze i zapatrzyłam się na urządzenie trzymane w dłoniach. "Nisz moją prywatność" powiedział i zostawił Mobil, to chyba uprawnia mnie to przeszukania zawartości? Kiedyś wciąż grzebałam w jego Mobilu, jednak zawsze przy nim. Całkowicie go to nie ruszało, a teraz? Koniec, końców teraz jest inaczej.
Przeciągnęłam palcem po wyświetlaczu, urządzenie ożyło pod moim dotykiem. Na tapecie miał zdjęcie przedstawiające ring, mogłam się tego spodziewać. Nieśpiesznie przeglądałam pliki, nic ciekawego. Kilka nagrać jak wygłupia się z chłopakami i kilka zdjęć z ringu i imprez. Z ciekawości weszłam w najczęściej odtwarzane, zobaczyłam tytuł jakiejś piosenki, której nie znałam i video. Niepewnie odtworzyłam filmik, na początku nie rozumiałam i nie poznawałam otoczenia, jednak w po kilku sekundach rozpoznałam kanapę Ceina. Mobil drgał bardzo i kamerzysta nie był najlepszy, nagle zobaczyłam urywek swojej twarzy. W tle słychać było jego śmiech i mój chichot. Zrozumiałam, że to ja trzymam Mobil i kameruję, przypomniałam sobie, dzień w którym robiliśmy to video.
Cain podał mi wtedy Mobil i kazał kamerować, był lekko pijany, wygłupialiśmy się.
- Nie wstydź się. Śmiał się ze mną, nakierowując moją dłoń, trzymającą kamerujące urządzenie, na nas.
Śmiałam się obsesyjnie całując policzek Ceina. - To głupie. Pisnęłam i Mobil wypadł mi z rąk. Na filmiku przed dłuższą chwilę, było widać tylko kawałek kanapy i słychać nasz śmiech. Dokładnie pamiętałam ten dzień, to było niedawno przed naszym rozstaniem. Rozstaniem, bo dla niego to nigdy nie było zerwanie, przynajmniej tak mi wmawiał. Oglądał ten, krótki i bezsensowny filmik wiele razy, gdy nie byliśmy razem. Nie ma ani jednego naszego wspólnego zdjęcia, ale wciąż odtwarza, ten głupi filmik.
Łzy zapiekły mnie w kącikach oczu i musiałam zetrzeć spływającą po policzku kroplę. Włączyłam jakąś stronkę i zaczęłam beztrosko czytać, nie było sensu płakać, jestem dla niego ważna. Tęsknił za mną, na moich ustach igrał śmiech. Po chwili śmiałam się już jak wariatka na głos, choć nie było mnie słychać, dzięki muzyce. Byłam wzruszona i szczęśliwa, ten dzień nie mógłby być lepszy. Myślał o mnie. Wciąż czuje się zraniona, bo był z innymi dziewczynami, ale nie boli mnie to tak bardzo, przecież sama go rzuciłam. Czasem chciałabym, żeby robił te delikatne romantyczne rzeczy, jak pisanie "dobranoc" każdego wieczora i żeby, powiedział, że mnie kocha, ale to nie on. Cein taki nie jest, nigdy nie był.
Nie usłyszałam jak wszedł, przestraszył mnie, nachylając się i powodując, że zimne krople spadły na Mobil. Odwróciłam się przestraszona, a on wybuchnął śmiechem. Odszedł ode mnie i wyłączył muzykę, a później podał mi papierowy kubek.
- Kupiłem Ci gorącą czekoladę. Rzucił i poszedł się przebrać.
Gdy wrócił poszliśmy do jego a'la salonu i oglądaliśmy film.
To była jakaś sensacja, nawet dobra, oboje lubimy takie hollywoodzkie szmiry. Obejmował mnie ramieniem i niemal na nim leżała, gdzieś przy końcu kanapy plątały się nasze nogi. Nawet nie wiem kiedy zasnęłam. Obudziłam się wciśnięta, między oparcie kanapy, a tors Ceina, jego dłoń była w moich włosach. Na zewnątrz było już jasno i słońce zostawiało palące ślady na skórze moich nóg. Wciąż chciało mi się spać i miałam wszystko gdzieś, więc schowałam nogi, gdzieś pomiędzy łydkami Ceina i ułożyłam się do snu.
________________________________
Co myślicie o rozdziale? Czy Ele dobrze zrobiła godząc się na pójście na walkę? I jak zareaguję Fre, na to, że nie pojawiła się w domu na noc?
Uwielbiam cie i to opowiadanie fajne tylko szkoda ze razem nie mieszkaja mam nadzieje że Ele pojawi sie na walce żeby wspierać Ceina :* - mika
OdpowiedzUsuńThx ;))
UsuńNie mogą mieszkać razem, ona na 17 lat hahahah, a rozumiem Cię ;)
OJ tam oj tam ;* niestety wiem ze ma dopiero 17 ale chciałabym żeby jakimś cudem zamieszkali razem mam nadzieje ze kiedyś tak będzie ale przecież zaraz moze mieć urodziny i 18 lat haha ;) - mika
UsuńMasz talent naprawdę rozdział czytałam z lekkością bez żadnych większych problemów ;)
OdpowiedzUsuńDzięki, fajnie to słyszeć
UsuńKoperta z pieczątką ZUS, PIS i USC.
OdpowiedzUsuńZ głębin R'lyeh macha do Was macką sam Wyelki Cthulhu! Z przyczyn technicznych, a ode mnie niezależnych (te paskudne gwiazdy, tfu, tfu!!!) ja sam nie mogę Was zje... zmackać, ale oto głoszę rozwiązanie wszystkich problemów! Ocenialnia Tako rzecze Cthulhu, prowadzona przez moich zaufanych Przedwiecznych!
Ocenialnia Tako rzecze Cthulhu (pomackamy.blogspot.com) zaprasza każdego spragnionego porządnej, wyczerpującej oceny!
link nie działa.
Usuńcudo ;* ps kocham cię za "Niunie" szkoda tylko ze tak rzadko zwraca sie do niej tak słodko i ze tylko Niunia ale nic i tak bardzo mi się to podoba - wiki
OdpowiedzUsuńDzięki, Niunia!
UsuńAutorka
Super ;) ja też myślałam o takiej możliwości jak koleżanka u góry "mika" i myśle ze byłoby to bardzo interesujące - madzia
OdpowiedzUsuńWiecie, to by nawet wyszło, gdyby Ele nie była taką cnotką i niepewną siebie dziewczyną, a jest ;D
UsuńNo ale może Cein przekonałby ją - madzia
Usuń